24/05/2020
Dzień dobry,
Właściwie jak ktoś z Was przeczytał przekaz z grafiki to wie wszystko, ale dla szybkiego uporządkowania:
Właśnie kończy nam się umowa najmu lokalu, w którym były 3Ryby.
Właściciele postanowili na nowo sami prowadzić biznes restauracyjny w tym miejscu i nie przedłużać z nami umowy.
Sytuacja z pandemią COVID-19 sprawiła, że przez ostanie ponad dwa miesiące nie mogliśmy normalnie działać. Jednocześnie podjęliśmy decyzję o nie otwieraniu lokalu na jeden weekend.
Właśnie dlatego na rybę musimy zaprosić Was dopiero do nowego miejsca. Na tą chwilę, ani czas, ani miejsce nie są znane. Obserwujcie zatem naszego funpagea, i jak będziemy Was prosili o pomoc albo mieli informację o miejscu i czasie, zostaniecie o tym niezwłocznie poinformowani.
Tyle w wersji krótkiej dla tych wszystkich, którzy potrzebują szybkiej informacji bez zbędnego czarowania. Ale....
Jest 4 rano w niedzielę 24 maja 2020 przez ostanie kilka tygodni zbierałem się żeby to napisać. Piszę późno, piszę w momencie, gdy mogę załączyć zdjęcie z załadunku naszych mebli ogrodowych na TIR-a. Akcja ta odbywała się tydzień temu w weekend. Dokładnie dwa tygodnie temu stało się jasne, że przez ograniczenia związane z COVID-19 nie otworzymy naszej restauracji żeby się z Wami pożegnać. Musicie nam wybaczyć i zrozumieć Pożegnanie w formie ryba na wynos – to nie to samo. Dodatkowo odpalanie całej maszyny gastronomicznej na kilka dni, wracanie do miejsca, które z jednej strony cudownie małymi krokami się rozwijało, a z drugiej trzeba po prostu opuścić.... Szkoda czasu.
„Ucieczka jest tylko do przodu” właśnie tak mamy zamiar to zrobić. Choć fizyczne nie musimy przed nikim uciekać, to nie mamy zamiaru rozpaczać nad tym co się dzieje, a tylko zaplanować naszą przyszłość w możliwie najlepszy sposób. Na tę chwilę szukamy lokalu. Generalnie jest tak, że mamy jakiś znaleziony, ale gdyby były inne do wyboru to chętnie je rozważymy. W tej sprawie pośpiech nie jest potrzebny. Jest za dużo pytań i za mało pewnych odpowiedzi. Większość jest związanych z zagrożeniem epidemicznym.
Jak to mądrze robić teraz w dobie istotnych ograniczeń?
Ilu z Was bez obaw wróci do lokali?
Kiedy skończy się pandemia?
Czy będzie drugi jesienny nawrót?
Co z ryzykiem, które ponoszą pracownicy spotykając się z potencjalnie chorymi?
Co z gośćmi, którzy mogliby zostać zarażeni przez kogoś z obsługi, który przechodzi bezobjawową wersję choroby?
Co jeśli otworzymy i okaże się, że mieliśmy styczność z kimś chorym i władze państwowe zaproponują nam opcję atomową w postaci 2-4 tygodniowej kwarantanny?
Ilu z Was w perspektywie 3-6 miesięcy stanie w trudnej życiowej sytuacji i nie będzie mogło tak często jak wcześniej odwiedzać lokali gastronomicznych?
Jak będzie wyglądała gastronomia po pandemii?
Jacy my będziemy po pandemii?
Jest jeszcze wiele innych pokrewnych jak i nie związanych z wymienionymi pytań. Na większość w tym momencie nie ma twardych, pewnych odpowiedzi.
Dodatkowo cały czas marzy się nam miejsce, gdzie będziemy mogli organizować małe imprezy okolicznościowe. Jeśli tego warunku nie będzie, to nic się nie stanie, ale jeśli można by, to dlaczego nie? No i jeszcze stare pytanie dlaczego nie zmienić czegoś w koncepcji...
Na okoliczność potencjalnych zmian: jeszcze jesienią rozpoczęliśmy pracę koncepcyjną nad projektem Kaszubski Stół. To odrobinę wybiegająca poza ramy koncepcja gastronomiczna obejmująca swoim zakresem menu poza rybami, które są istotą kuchni naszego regionu, catering, organizację imprez okolicznościowych opartych na klasycznym menu Jednocześnie pozwalająca się otworzyć na to grono gości, które ryby niekoniecznie konsumuje 7 dni w tygodniu.
No i na koniec najbardziej zdawałoby się burzliwa, ale na końcu nic nie warta sprawa nie przedłużania nam umowy najmu. Ta sprawa składa się z trzech elementów.
Po pierwsze, co nie wywołuje we mnie specjalnych emocji, zakończenie współpracy. Ot umówiliśmy się na 5 lat, trochę inne 5 lat niż do początku czerwca ale niech będzie. Nie ma sprawy. Na to się umówiliśmy.
Po drugie i tu już nie jest tak kolorowo. W umowie w właścicielami mieliśmy wpisany zakaz prowadzenia działalności konkurencyjnej... Jej rozwijanie, planowanie, to jakby symptomy łamania zapisów umowy.
Po trzecie są istotne sprawy: kto? Z kim? I dlaczego? O których nie będziemy tutaj pisać.........
No i co w związku z powyższym? Właściwie nic. Chciałem tylko abyście wiedzieli:
To, co będzie się działo w Bolszewie teraz nie ma z nami nic wspólnego.
Proszę Was abyście nie rozpętywali w związku z tym żadnej internetowej burzy.
Przyjmijcie proszę do wiadomości i po prostu nas w Bolszewie nie szukajcie.
Przez chwilę miałem myśl żeby, Was poprosić nie chodźcie tam! Ale to głupia myśl. Proszę Was abyście tam trafili tak samo jak do nas:
Jeśli co tydzień od 20 lat jecie rybę w Bolszewie – nie zmieniajcie nic w swoim życiu,
Jeśli trafiliście do nas, bo ktoś Wam polecił poczekajcie aż ktoś Wam poleci nowe miejsce,
Jeśli wpadliście, bo jest knajpka, która ma +4,5 na Google i paręset wpisów? Poczekajcie aż tak będzie w nowym miejscu.
Trafiliście przez reklamę? Żart. Wydaliśmy bardzo mało pieniędzy na promocję. Swój projekt rozwijaliśmy w sposób organiczny. Dla nas najlepszym poleceniem było to, że polecaliście sobie to miejsce i wracaliście z coraz to z nowymi osobami.
I na koniec. Bardzo niewielu z Was mnie zna lub kojarzy. Bo 3Ryby to projekt, który zostawiłem moim najbliższym współpracownikom dwa lata temu. Pytanie, które kiedyś padło „ a nie ma tej Pani starszej” jakoś się złożyło, że chciałem przyjąć zamówienie i musiałem poprosić Panią Beatę.... A z drugiej strony kiedyś na Googlu przeczytałem Super miejsce i bardzo miła szefowa. To było bardzo miłe.
I na koniec jeszcze jedna obietnica. W nowym miejscu nie będę musiał się zastanawiać dlaczego siedzicie w zadymionej sali. W nowym miejscu lokal musi być przystosowany do pracującej na pełnych obrotach kuchni lub musi być z kim rozmawiać, żeby go przystosować.
Do zobaczenia
Sebastian Szeląg
P.S To przesłanie moje, mojej żony, jak i naszych współpracowników, którzy są dla nas najważniejszymi elementami tego projektu.