02/07/2026
➡️ Dzień 2 | Gołdap ➡️ Węgorzewo | 50 km
Ojciec i syn. Razem ku przygodzie. ❤️🚴♂️
Dziś miało być spokojnie. Pogoda miała jednak zupełnie inny plan.
Pobudka o 6:00, przygotowanie rowerów, śniadanie i ostatnie sprawdzenie prognozy. Na radarze... jedna wielka plama nad całymi Mazurami. 🌧️⛈️
Spojrzeliśmy na siebie z Jankiem i padło tylko jedno zdanie: - Jedziemy!
Pierwsze kilometry minęły spokojnie. Do czasu...
Po około 15 kilometrach niebo zrobiło się niemal czarne, a chwilę później lunęło jak z cebra. Janek błyskawicznie założył spodnie, kurtkę i płaszcz przeciwdeszczowy. Schroniliśmy się na ścieżce rowerowej, czekając aż deszcz odpuści.
I wtedy wydarzyło się coś, co pokazuje, że podróże to przede wszystkim ludzie.
Z mgły i deszczu wyłoniła się rowerzystka z Niemiec - Urszula, która również przemierza Mazury na dwóch kółkach. Zamiast narzekać na pogodę, rozmawialiśmy, śmialiśmy się i przeczekiwaliśmy ulewę razem.
Nagle rozległ się potężny huk. Piorun uderzył gdzieś bardzo blisko. Wtedy zrozumieliśmy, że z pogodą nie ma żartów.
Ruszyliśmy dalej do Węgorzewa. Na postoju okazało się, że nasze sakwy i część ubrań są kompletnie przemoczone. Plan był ambitny – noc pod namiotem w Sztynorcie. Po krótkiej naradzie z Jankiem zmieniliśmy decyzję.
Czasem największą odwagą nie jest jechać za wszelką cenę, ale podjąć rozsądną decyzję.
Zostaliśmy w Węgorzewie, znaleźliśmy schronisko młodzieżowe, gdzie mogliśmy wysuszyć ubrania i przygotować się na kolejny dzień. Janek odetchnął z ulgą. Patrząc na wieczorne prognozy z burzami, chyba była to najlepsza decyzja.
Dziś tylko 50 kilometrów. Ale za to ile przygód, śmiechu i kolejnych wspomnień! Bo właśnie takie dni zostają w pamięci na zawsze.
Jutro ruszamy dalej: Sztynort ➡️ Ryn ➡️ Mrągowo. Trzymajcie kciuki za pogodę! ☀️
Dziękujemy, że jedziecie tę przygodę razem ➡️ Dzień 2 | Gołdap ➡️ Węgorzewo | 50 km
Ojciec i syn. Razem ku przygodzie. ❤️🚴♂️
Dziś miało być spokojnie. Pogoda miała jednak zupełnie inny plan.
Pobudka o 6:00, przygotowanie rowerów, śniadanie i ostatnie sprawdzenie prognozy. Na radarze... jedna wielka czerwona plama nad całymi Mazurami. 🌧️⛈️
Spojrzeliśmy na siebie z Jankiem i padło tylko jedno zdanie: – Jedziemy!
Pierwsze kilometry minęły spokojnie. Do czasu...
Po około 15 kilometrach niebo zrobiło się niemal czarne, a chwilę później lunęło jak z cebra. Janek błyskawicznie założył spodnie, kurtkę i płaszcz przeciwdeszczowy. Schroniliśmy się na ścieżce rowerowej, czekając aż deszcz odpuści.
I wtedy wydarzyło się coś, co pokazuje, że podróże to przede wszystkim ludzie.
Z mgły i deszczu wyłoniła się rowerzystka z Niemiec - Urszula, która również przemierza Mazury na dwóch kółkach. Zamiast narzekać na pogodę, rozmawialiśmy, śmialiśmy się i przeczekiwaliśmy ulewę razem.
Nagle rozległ się potężny huk. Piorun uderzył gdzieś bardzo blisko. Wtedy zrozumieliśmy, że z pogodą nie ma żartów.
Ruszyliśmy dalej do Węgorzewa. Na postoju okazało się, że nasze sakwy i część ubrań są kompletnie przemoczone. Plan był ambitny - noc pod namiotem w Sztynorcie. Po krótkiej naradzie z Jankiem zmieniliśmy decyzję.
Czasem największą odwagą nie jest jechać za wszelką cenę, ale podjąć rozsądną decyzję.
Zostaliśmy w Węgorzewie, znaleźliśmy schronisko młodzieżowe, gdzie mogliśmy wysuszyć ubrania i przygotować się na kolejny dzień. Janek odetchnął z ulgą. Patrząc na wieczorne prognozy z burzami, chyba była to najlepsza decyzja.
Dziś tylko 50 kilometrów. Ale za to ile przygód, śmiechu i kolejnych wspomnień! Bo właśnie takie dni zostają w pamięci na zawsze.
Jutro ruszamy dalej: Sztynort ➡️ Ryn ➡️ Mrągowo. Trzymajcie kciuki za pogodę! ☀️
❤️
Dziękujemy, że jesteście z nami. Wasze wiadomości, komentarze i słowa wsparcia dodają nam sił na każdym kilometrze. ❤️🚴♂️
Ojciec i syn. Razem ku przygodzie. 🚲💪