22/10/2020
.
[NIE O LITERATURZE, PROSZĘ WYBACZYĆ]
To jest wyrok na nasze córki.
Jestem ojcem dziewczynki, która dokładnie dziś kończy 5,5 roku. Sprowadzenie jej na świat nie było łatwe. Ale w głębi ducha wierzyłem, gdy już się udało, że będzie żyła w społeczeństwie ludzi dobrych i przyjaznych. W takim, w którym kobiety - w XXI wieku - nie będą uprzedmiatawiane. Patrząc na to, co wydarzyło się w budynku Trybunału Konstytucyjnego, czuję wstyd. Bo państwo, którego jest obywatelką, postanowiło zdecydować o jej przyszłości w kwestii fundamentalnej. Odebrać jej godność i prawo do decydowania o sobie i swoim losie. Uprzedmiotowiło ją. Oraz kobiety od niej starsze i młodsze.
To jednak sprawa znacznie szersza. To skazywanie na cierpienie nie tylko kobiety, ale także ich rodziny, najbliższych. Czy ktokolwiek z tych, którzy forsowali ten wyrok oraz go formułowali, zdaje sobie sprawę z faktu, na jakie męki - fizyczne i psychiczne - skazano właśnie także ojców, dziadków dzieci, które urodzą się martwe lub umrą zaraz po przyjściu na świat? Czy stać ich było na refleksję, że w ich rodzinach również mogą pojawić się takie przypadki? A może doszli do wniosku, że im wolno więcej i że, czego nie życzę, jeśli w ich rodzinie pojawi się taki przypadek, to temat da się jakoś rozwiązać?
Przejdźcie się, szanowne decydentki i szanowni decydenci, do klinik in vitro i zobaczcie, a słyszałem o tym od ogromnej liczby osób, jak wiele trafia tam par, które za nic mają nakazy ideologiczne i kwestie wiary. Chcą sami decydować o życiu swoim i najbliższych. Wyroki i zakazy tego nie zmienią. Tak będzie i w tym przypadku, tylko lęku, stresu i cierpienia będzie więcej.
Margaret Atwood - ach, cóż za zbieg okoliczności, autorka "Opowieści podręcznej" - mówiła mi kilka lat temu, że choć świat zmierza ku przepaści, wciąż jest sporo optymistycznych wiadomości. Od dziś zdecydowanie o jedną mniej. I mówiłaś, droga Margaret, że nikt nie może być prorokiem. Przykro mi, stałaś się prorokinią.
Uprzedmiotowiono kobiety wbrew woli 78 procent społeczeństwa (ciekawe, że to w ogóle sprawa, która pojawia się w sondażach). Tego faktu nie da się podważyć. Pod osłoną pandemii. I nawet jeśli zdarzy się coś, co sprawi, że ten wyrok w życie nie wejdzie, poznaliśmy intencje. Czarno na białym. I zrobiły to kobietom także kobiety.
To, co o aborcji sądzę prywatnie ja, nie ma tu żadnego znaczenia. Bo to nie ja musiałbym podjąć decyzję (nie mam macicy i jajników, mam pen*sa i jądra). Państwo, jako wspólnota, nie jest związkiem wyznaniowym. Żyją w nim ludzie - nie ideologie.
Kadr, wciąż jeszcze, z serialu HBO. Ale dziś w Polsce literacka fikcja staje się rzeczywistością.