22/12/2025
To będzie kontrowersyjne, choć psychologia nie usprawiedliwia zbrodni. Psychologia próbuje ją zrozumieć, bo tylko rozumienie daje szansę na realną prewencję. Reszta to hałas, który chwilowo koi emocje tłumu i niczego więcej nie naprawia.
Z perspektywy psychologii społecznej obserwujemy klasyczną mieszankę konformizmu, potrzeby przynależności i iluzorycznego poczucia sprawczości. W emocjonalnie rozgrzanej zbiorowości „właściwa” opinia dotycząca tej tragedii staje się biletem wstępu do grupy, a każde odstępstwo zagrożeniem, które trzeba natychmiast spacyfikować.
Nie chodzi już o empatię ani refleksję, lecz o zgodność i wspólnego wroga.
Internetowe lincze dają ludziom złudzenie władzy i kontroli: można wydać wyrok, ocenić poczytalność, przypisać motywy, wskazać winnych. Nawet jeśli brakuje kompetencji i wystarcza silne przekonanie, że „wiem lepiej”.
To szczególnie atrakcyjne, bo cudza tragedia automatycznie ustawia komentującego w pozycji „tego lepszego”, bezpieczniejszego, moralnie wyżej stojącego.
Ktoś ma gorzej więc ja mogę poczuć się lepiej. Brutalne, ale psychologicznie aż nazbyt ludzkie.
Niepokojące jest również to, jak szybko punktuje się rodzinę sprawczyni: ujawnianie nazwiska, prywatnych zdjęć, analizowanie statusu materialnego, zainteresowań dziecka, uderzanie w rodziców za to, że jak każdy rodzic będą próbować chronić swoje dziecko w granicach prawa.
To budzi społeczny sprzeciw, bo nie pasuje do potrzeby prostego podziału na „dobrych” i „złych”. Rodzice mają zasoby, więc „nie wolno im cierpieć”. To projekcja, nie analiza.
Jednocześnie ofiara zostaje idealizowana i uświęcana, co jest zrozumiałe emocjonalnie, ale nadal nie zastępuje myślenia. W tej narracji nie ma miejsca na złożoność, kontekst, procesy rozwojowe, ograniczoną dojrzałość emocjonalną dziecka-sprawcy ani na fakt, że system prawny działa celowo wolniej niż internetowy trybunał.
Najbardziej niepokojące jest jednak to, że neutralne, wyważone głosy są agresywnie tłumione, jakby samo posiadanie dystansu i własnego zdania było czymś niemoralnym. A to właśnie brak refleksji, impulsywność, dehumanizacja i przemoc symboliczna są tym, czemu rzekomo próbujemy się sprzeciwić.