16/07/2026
„Słowem al dente” #15
Zdolny, ale leniwy. Któż z nas nie słyszał tego określenia w czasach szkolnych. Określenia, które usprawiedliwiało kiepskie oceny, brak czerwonego p***a i jakichkolwiek sukcesów na niwie edukacyjnej. Myślę, że słyszała to większość facetów i prawie żadna z dziewczyn. Po latach dochodzimy do wniosku, że powyższe stwierdzenie było niczym nieusprawiedliwione, a prawidłowo powinno brzmieć: niezdolny, ale leniwy. Coś jak czasem w knajpach: jedzenie niedobre, ale przynajmniej drogie. Z kolei dziewczyny zazwyczaj były po prostu pracowite, choć prawidłowym określeniem winno być: zdolne i pracowite. Bez żadnego „ale”.
***
Wszystko co jest po „ale” nie ma bowiem żadnego znaczenia, liczy się to, co jest po przecinku: „grali dobrze, ale przegrali”, „było smacznie, ale się zatrułem”, „mam męża, ale go nie kocham”, „jestem tolerancyjny, ale...”, „jestem otwarty na nowości w restauracjach, ale nowa karta w Ristotece to przesada” itd.. Przegrałeś, zatrułeś się, nie kochasz męża, jesteś rasistą/homofobem i nie jesteś do końca otwarty na nowe smaki. Bez żadnego ale. Ale, ale...to wszystko nie jest takie proste.
***
„Ale dobre”, „ale to wymyślili”, „ale jaja”, „ale czad”, ewentualnie „ale się upodliłem” – w OSTRO używamy „ale” tylko w tych kontekstach. Jak ktoś był zdolny albo pracowity, to powiedziałby, że używamy „ale” jako partykuły, nigdy jako spójnika.
***
A jak już jesteśmy przy dawnych czasach, to zapraszamy do udziału w konkursie, w którym waszym zadaniem jest opisanie najciekawszych wspomnień związanych z OSTRO. Trzy najlepsze opowieści zgarniają dwuosobowe zaproszenie na przedpremierową kolacje, podczas której będziemy wspólnie degustować nowe pozycje w naszej karcie. Termin upływa 20 lipca, szczegóły znajdziecie w naszych rolkach. A co najważniejsze, nie ma tutaj żadnego „ale”.
(tren)