22/02/2017
Przeszło 22 lata temu w biznes planie dla Urzędu Miasta napisałem, że chcielibyśmy, by Kamea nie była tylko kawiarnią, ale miejscem gdzie znajdziesz przyjazny świat dla każdego, gdzie dobra muzyka i atmosfera, a także goście stworzą inna jakość w Poznaniu. I ten niebiznesowy wpis jakoś zdobył uznanie. Po tylu latach myślę, że wiele z tych planów się powiodło.. Codzienne rozmowy z Gośćmi. Krótkie, nieraz dłuższe, o kinie, muzyce, kulturze, ostatnich wydarzeniach. Każdy przychodził ze swoją historią, bagażem przemyśleń, dowcipów i dzielił się nimi z nami. Przychodził na chwilę, zostawał dłużej, wracał, z czasem stawał sie prawie domownikiem. To było absolutnie wyjątkowe!!! Ilu ciekawych, na pozór zwyczajnych ludzi poznałem! Nauczyłem się szacunku dla każdego niezależnie od wieku, pochodzenia, zawodu, orientacji. Jestem bardzo bogatym człowiekiem. W Kamei gościliśmy „służbowo” i zupełnie prywatnie ważnych ludzi kultury Stefana Stuligrosza, Hannę Banaszak, Halinę Zimmermann, Philipa Glass’a, Roberta Friedricha, artystów opery, aktorów, pisarzy, malarzy… To w Kamei miała miejsce premiera książki Elżbiety Cherezińskiej, od której zaczęła się jej wielka popularność. Koncerty gitarowe, recitale wokalne, wieczory poezji, wernisaże, wystawy. To w Kamei podglądaliśmy przez ramię wczesne projekty Karola Fiedora, obecnie prezesa CDF Architekci, tu nakręcono niejeden film, tu kręcono clipy muzyczne (m.in. pierwszy clip face2face). Tu można było opowiedzieć gościom historię Poznania, na podstawie praktycznie tego jednego budynku Hotelu Saskiego i jego podziemi. To wszystko było naprawdę spektakularne. Kamea to kawał mojego życia ale jakże bogatego. Dziękuję!