Min's Table

Min's Table Pierwsza koreańska restauracja w Poznaniu, która specjalizuje się w bibimbapach

No to co, bawimy się dalej?Wraca mająca oddanych fanów definicja koreańskiego "guilty pleasure" - rabokki, w dwóch wersj...
19/05/2026

No to co, bawimy się dalej?

Wraca mająca oddanych fanów definicja koreańskiego "guilty pleasure" - rabokki, w dwóch wersjach. To połączenie makaronu ramyeon z tteokbokkami, pikantnym - lub mniej pikantnym w wariancie rose - sosem, jajkiem, mozzarellą i szczypiorem niezależnie od pogody czy nastroju, otula zawsze.

Mało tego, tym razem obie wersje są wegetariańskie, więc poszerzamy dostępność i tym, a nawet obniżeniem ceny, przede wszystkim na miejscu. Czemu? Bo wydaje nam się, że możemy, a te parę złotych w kieszeni przyda się na inne wydatki.

Min mówi, że nowy przepis wyszedł duuuużo lepiej niż stary. My już czekamy na 12💁

Kochani, taka rozkminka przy środzie.W ostatnich 2 tygodniach dowiedzieliśmy się o 4 czy 5 kawiarniach/restauracjach w P...
13/05/2026

Kochani, taka rozkminka przy środzie.

W ostatnich 2 tygodniach dowiedzieliśmy się o 4 czy 5 kawiarniach/restauracjach w Poznaniu, które zamykają się już oficjalnie lub właściciele zastanawiają się - zrobić jakiś solidny pivot, zmianę czy może sprzedać?

I tak na szybko myślimy, że większość ma wspólną cechę, która im nie pomogła i chętnie byśmy to od Was odbili.

Rzecz jest dość trywialna, ale przez ostatnie przynajmniej 5 lat, nie pamiętamy czy pre-Covidowo też, instagram (pewnie i tioktok?) służył w dużej mierze do celebracji i prezentowania, dość szeroko pojętego, hedonizmu.

I właśnie ta "celebracja dnia codziennego" mocno nam w głowie utkwiła. I na tej bazie ludzie poinwestowali grube pieniądze i pootwierali biznesy. Służące do codziennej celebracji, codziennie czegoś wyjątkowego. Vibe gastronoming.

Aczkolwiek, kurczę, no codzienność to nie celebracja, tylko raczej codzienny grind. Nie znamy nikogo (poza jakimś ewentualnie wymyślonym na ig świecie, który rzecz jasna inaczej wygląda w realu), kto na co dzień by zajmował się celebracją i każdy dzień "świętował". Codziennie szukał nowych doznań, ciągle na wysokiej adrenalinie, kortyzolu, dopaminie.

Jesteśmy bliżej dnia świstaka, każdy dzień podobny i te codzienne, powtarzalne rytuały, przystępność, bezpieczeństwo, trochę nudę, zdajemy się cenić sobie najbardziej.

I z tego co widzimy, czeka nas przynajmniej jakaś, może spora (no dobra, w Poznaniu, ale czy w innych miastach też - może?) weryfikacja, brzydko mówiąc, rynku.

W Warszawie już powoli zaczyna się wyścig w dziedzinie barów mlecznych czy też po prostu lokali tak się mianującymi. A w zamyśle: niedrogie, przystępne, nudne jak cholera, ale przewidywalne i smaczne jedzenie.

Oczywiście miejsca do celebracji są niezbędne, ale nie mogą/nie powinny stanowić domyślnego wyboru w tym biznesie. Tak uważamy. Trudno, aby mając setki lokali w takim Poznaniu znajdywać codziennie tysiące powodów do świętowania.

Prawda jest taka, że większość z nas nie ma co świętować na co dzień. Większość chce właśnie szybko, smacznie i nie za drogo zjeść. I to nie musi być bar mleczny, może być też koreański kurczak, ramen czy… kimbap lub bibimbap. Jak je jeszcze trochę bardziej oswoimy.

Naprawdę wiara, nie dawajmy się namówić na robienie z trendu na tiktoku czy insta biznesu.

Nie ma co szukać wielkiego poklasku, blasku fleszy instagramerów czy virali.

Bardzo głęboko wierzymy w codzienne, zwykłe karmienie i choć na swój, może mało na pierwszy rzut oka przystępny sposób, to tak sobie działamy i tę gałąź polecamy.

Nie chodzi o to w razie czego, że chcemy kogoś pouczać. Każdy powinien działać wedle swego. Ot, taka refleksja patrząc na niektóre sytuacje z rynku.

A przy okazji zapraszamy na codziennego kimbapa, bibimpaba czy koreańskie kluchy.

A w piątek… A w piątek będzie coś specjalnego.

Jako, że Min robi teraz wszystko całkowicie swojemu, to po swojemu właśnie uznała, że ze wszystkich naszych lokali to w ...
07/05/2026

Jako, że Min robi teraz wszystko całkowicie swojemu, to po swojemu właśnie uznała, że ze wszystkich naszych lokali to w Min's Table pojawią się... karty lojalnościowe.

Oczywiście jest to z jednej strony przywitanie się z rokiem 2014, ale z drugiej... dziewczyny z Kaliną zrobiły naprawdę urocze karty do pieczątek, możecie wpaść na szamkę, odebrać je i po 10 wizycie dostać kolejnego kimbapa całkowicie gratis.

Wiemy, że jak zaczynacie do nas wpadać to już zostajecie, więc jeśli ekipka Wam nie wręczy - śmiało się upomnijcie o swoje. Do zobaczenia dziś na obiedzie💁

No to co, pierwsze tygodnie po zmianach za nami i z naszej perspektywy - jest całkiem fajnie!Cieszymy się, że bardziej p...
05/05/2026

No to co, pierwsze tygodnie po zmianach za nami i z naszej perspektywy - jest całkiem fajnie!

Cieszymy się, że bardziej przystępnych kimbapów zjadacie po prostu więcej i mamy na to nawet całkiem mocne dowody. Może średni rachunek jest niższy niż przed wprowadzeniem nowego menu, to całościowo jecie po prostu więcej - i to jest najlepsza wiadomość.

Przypominamy też, że można zrobić tak, jak my dziś zrobiliśmy - czyli siedząc w Kimchikenie, zamówić sobie zarówno stamtąd, jak i z Minsa - kurczak wraz z kimbapem wchodzi jak złoto.

A i prace nad nowymi pozycjami oczywiście trwają, do zobaczenia!

No dobrze, to słowo się rzekło i kontynuujmy. Tak zwany, gorący temat.Sprawa, która zgodnie z przypuszczeniami poruszyła...
29/04/2026

No dobrze, to słowo się rzekło i kontynuujmy. Tak zwany, gorący temat.

Sprawa, która zgodnie z przypuszczeniami poruszyła część naszych Gości (mega dziękujemy za WSZYSTKIE głosy!) to „dlaczego zniknęło/kiedy wróci X/Y/Z?!”.

Całkiem nieironicznie uważamy, że dojście z kartą do miejsca, gdzie byliśmy przed remontem w kuchni tej wielkości to cud i rozciągnięcie przestrzeni jak kieszeni w surducie pana Kleksa.

Kuchnia w lokalu w Min’s Table ma kilkanaście metrów kwadratowych. Prawda jest taka, że nie brakuje wśród Was osób, które mają większą dostępną przestrzeń w domach. A my karmimy z niej setki osób na miejscu i przynajmniej drugie tyle w dostawie, na Uberach.

I tak wspieramy się od pewnego czasu naszą kuchnią centralną, której głównym zadaniem jest obsługa Kimchikenów i Tonari, ale wszystko ma swoje granice. A te w „starym MT” po prostu przekroczyliśmy.

Bo to nie jest tak, że dodanie 1 pozycji to tylko dodanie 1 pozycji. To dodanie kilku, czasem kilkunastu składników, które trzeba zamawiać. Potem pilnować dostępności, przechowywać. Pilnować, by były świeże, ktoś to też transportuje do nas, obrabia i tak dalej. Ba, a naczynia? Jeśli mamy większą liczbę typów dań, to te naczynia nie tylko trzeba kupić (to mniejszy problem), ale przede wszystkim mieć gdzie przechowywać! I to wszystkie w takiej ilości, żeby starczyło dla każdego. Znów ograniczona przestrzeń się kłania.

Nie jesteśmy wyjątkowi, tak jest w każdej restauracji.

Ale gdy nasz lokal jest malutki, z jeszcze mniejszą kuchnią, pewna „rozrzutność” towarowa przestaje mieć nie tylko ekonomiczny, ale też całkiem ludzki i porządkowy sens.

A skoro obcinamy, to i wracamy do królującej nam od zawsze koncepcji (od której raz zboczyliśmy i nie wyszliśmy na tym na dobre): oferujemy to, co jemy sami, co lubimy sami i na co sami mamy ochotę. Jak Min robi w domu czy zanosiła do przedszkola kimbapy, to nigdy chętnych nie brakowało. A skoro tak - nie mogło ich w nowej karcie zabraknąć!

To wymusiło póki co odcięcie jeongsików czy zup, ale… To nie jest tak, że nigdy nie wrócą. Uważamy, że zupy są super istotne i już teraz pracujemy nad ich powrotem. Ale z głową. Bo sami też uwielbiamy popić czymś cieplutkim nasze kimbapy, nie tylko maczać je w sosie tteokbokków (choć to też jest mega).

Prawda jest taka, że czego byśmy nie odcięli - pojawiłyby się o to żale, bo było to czyimś ulubionym daniem. I bardzo za to dziękujemy. Ale prawda jest też taka, że gdyby coś było największym sprzedażowym hitem, to byśmy się na to nie zdecydowali. No może kurczakowy bibimbap zawsze cieszył się ogromnym zainteresowaniem, ale to pewnie w formie jakichś sezonówek czy wkładek - bardziej dopracowane - wróci.

I żebyśmy się zrozumieli - to nie tak, że nie chcemy więcej. Już kilkukrotnie podchodziliśmy do tematu większej nieruchomości i zrobienia z Min’s Table porządnej, dużej, odpicowanej restauracji koreańskiej z prawdziwego zdarzenia (nie to, że teraz jakoś nie jest z prawdziwego zdarzenia, po prostu jest malusieńka). Ale zawsze coś stawało na drodze. Natomiast co pokazywały też nasze inne lokale (np. kilka lat szukania miejsca pod KCK w Warszawie) - gdy znajdzie się odpowiedni moment, to może i to się wydarzy.

A póki co, powolutku, bez pośpiechu, lecimy z tematami.

PS Tak, Min czyta Wasze komentarze, nad wege też pracuje :)

Story time!W związku z powrotem do działania, wrócimy też trochę do dzielenia się tu przemyśleniami, przynajmniej przez ...
08/04/2026

Story time!

W związku z powrotem do działania, wrócimy też trochę do dzielenia się tu przemyśleniami, przynajmniej przez jakiś czas.

Pierwsza rzecz, to może pojawić się pytanie skąd pomysł w ogóle jakiegoś remontu (którego nie widać specjalnie), zamknięcia, zmiany karty i tak dalej.

Zupełnie szczerze - trochę obecnym, niezmiennym stanem byliśmy już zmęczeni.

Ponadto, stara kuchnia w MT była już tak zużyta, że naprawdę, ale to naprawdę wymagała pilnej reanimacji.

I co istotne bardzo - MIN IS BACK!

Jeśli śledziliście naszą komunikację przed laty, to wiecie skąd powstało Min’s Onigiri (przeprowadzka Min do Polski i brak pracy), jak się z nim rozstaliśmy i skąd w ogóle Min’s Table (trochę z tego samego powodu, co Onigiri - Min lubi pracować i karmić!).

Ale też zauważyliście pewnie, bo tego nie ukrywaliśmy, że gdy w 2022 roku urodziło się nam drugie dziecko, to dzidziuś pochłonął 120% czasu i uwagi Min. Wyczekany bobas wziął priorytet nad pracę i przewartościował parę rzeczy, ale… Oczywiście czas mija i „powrót do rzeczywistości” jest nieuchronny.

Choć Min bardzo realizuje się w obecnej roli, to jednak dzidziuś poszedł w końcu do przedszkola, trochę czasu się zwalnia i zauważyła, że odeszła od swojego w końcu lokalu dość daleko.

W międzyczasie zmieniała się ekipa i doszliśmy do momentu, że Min w swoim miejscu nawet ze wszystkimi się nie znała, a Min’s Table stał się po prostu kolejną częścią „korporacji”, jaką stanowią Kimchikeny i Tonari.

Ale ta sytuacja nie satysfakcjonowała nikogo, więc znaleźliśmy optymalny timing, naprawiliśmy co się dało (wszystko) w kuchni, Min zasiadła do stworzenia nowej karty, wyszła do ekipy, stara się ją codziennie wspierać…

I tak doszliśmy do „nowego otwarcia”.

Min sama czuła, że duch MT został po drodze zatracony (a mimo tego z nami zostaliście, co uznajemy za fenomen!) i ten moment jest doskonały, by odzyskać go z powrotem. I wrócić do naprawdę wspaniałego zespołu w 100% dziewuch, które jeśli są z nami w tych cięższych momentach, to należy o nie jak najlepiej zadbać.

A zatem, witamy ponownie Min. Wracamy do karmienia zgodnie z jej wizją, pomysłem i realizacją. Czyli całkiem domowe i zwykłe, koreańskie jedzenie w przystępnej cenie.

O innych tematach, o których pod poprzednim postem wspominaliście jeszcze pogadamy.

A póki co - ogromne dzięki za mega liczne wizyty od otwarcia!! Od rana robicie więcej hałasu niż w kimczikenie obok, co jest dość surrealistyczne. I zaraz kurczaki nadrobiły, ale Wy dalej zapełniacie naszą dziurę w ścianie i raz jeszcze, ogromne za to podziękowania.

Oczywiście, że potrwało to dłużej, niż planowaliśmy. Oczywiście, że cośtam po drodze wyszło. Ale to nic, bo najmilsi otw...
07/04/2026

Oczywiście, że potrwało to dłużej, niż planowaliśmy. Oczywiście, że cośtam po drodze wyszło. Ale to nic, bo najmilsi otwieramy nasze drzwi już... DZIŚ!

Właśnie kończymy przygotowania i wyjątkowo od 13, normalnie jak zawsze od 12, wracamy do gry.

Nacisk w nowym menu, póki co bez fotek, położyliśmy na... już wiecie na co.

Od daaaaaawna chodziło nam po głowie, że to na kimbapy, koreańskie roleczki, mamy największą ochotę, a jak jeszcze do tego dochodzi sosiwo z tteokbokków to już w ogóle bajka.

Bibimbapy? Cośtam owszem zostało. Ale wracamy do "rzeczywistości", w naszej nawet odnowionej, ale malutkiej kuchni zbyt wielu rzeczy nie da się zrobić. Zostały najważniejsze. I do tego przestrzeń do tego, żeby co jakiś czas coś sezonowego wrzucić.

Zapraszamy zatem już dziś - na miejscu i na uberku, normalnie działamy! Do zobaczyska!!

Acha, post na Min’s Table.Czyli coś się dzieje.I do tego taki tekst na fotce… Bait? Czy nie bait?Zapraszam do lektury, k...
10/03/2026

Acha, post na Min’s Table.

Czyli coś się dzieje.

I do tego taki tekst na fotce… Bait? Czy nie bait?

Zapraszam do lektury, kochani.



Niewielu zauważyło, że nasza obecna karta istnieje w tej formie od… 2 LAT. Wydaje się, że sesję z Min przy oknie robiliśmy wczoraj, to było mrugnięcie okiem.

Co jest wręcz nieprawdopodobne - do dziś nie brakuje Was, Gości, którzy odwiedzają nas licznie, a w weekendy potraficie ustawić się nawet w kolejce… Do tego samego, od dwóch lat.

Bardzo, baaardzo Wam za to dziękujemy.

Samo MT ma już z kolei lat… SIEDEM, a to w tym gastroświatku pełnym dziwnych trendów i mikromód, za którymi nie nadążamy, szmat czasu.

I powiemy Wam, że zajęci naszymi pozostałymi lokalami - to już trzy Kimchikeny oraz dwa Tonari - to Min’s Table chcieliśmy odłożyć trochę na bok albo nawet wsadzić do śpiulkolotu.

Nie widzicie, ale sam lokal już ledwo się trzyma, szczególnie na zapleczu wymaga gruntownego odświeżenia/remontu, wymiany wyposażenia i, tak zwanego, doinwestowania.

W związku z tym pomyśleliśmy, że lepiej może zamkniemy Min’s Table, zawiesimy patelnie na ścianie i kiedyś, gdy będzie okazja, pojawi się może większa i bardziej adekwatna dla nas nieruchomość, to wrócimy z czymś nowym.

ALE.

Ale mamy wspaniałą załogę. Mamy też naprawdę liczną grupę przekochanych Gości, którzy zajadają się kuchnią Min. I dlatego… No nie mamy serca tego zrobić.

Nie możemy jednak istnieć w obecnej formie, naprawdę musimy coś pozmieniać i dodać sobie trochę siły nowościami. Stąd też ostatnie dni działania Min’s Table w obecnej formie są…

DZIŚ I JUTRO.

Serio, 10 i 11 marca - serwujemy obecne menu, już nawet niekoniecznie w całości, bo chcemy po prostu zamknąć tę kartę i to co mamy. A następnie się zamykamy.

Na szczęście/nieszczęście, to zamknięcie planowane na kilka, w porywach kilkanaście dni, gdzie musimy zrobić od nowa kuchnię, doposażyć ją i zmienić menu.

Wrócą pozycje, które kiedyś uwielbialiście i które, wybaczcie, są i dla nas radochą do jedzenia. Przystępne, smaczne, zdrowe. Zobaczycie.

Wyjedzcie dziś i jutro co mamy, a następnie… poinformujemy co dalej.

Żegnajcie na krótką chwilę. Żegnaj obecne menu.

Niedługo wracamy.

:)

Bibimbap is                                                                         one of the most iconic Korean comfor...
03/12/2025

Bibimbap is one of the most iconic Korean comfort foods 🇰🇷.

Add gochujang and sesame oil, then mix everything well with your spoon 🥄 .
(not chopsticks 😉)

All the colors, textures and
flavors are meant to come together
in one big happy bite ❤️.

Which bibimbap .
do you love the most at Min’s Table? 🥄✨

Why do Koreans eat rice, side dishes, and soup together?🧐A Korean meal isn’t just food                                  ...
13/11/2025

Why do Koreans eat rice, side dishes, and soup together?🧐

A Korean meal isn’t just food it reflects a philosophy of balance and harmony.

Harmony of Taste
Rice is the center, side dishes bring variety,
and soup adds warmth.
Together, they complete one balanced meal.

Culture of Sharing
Everyone gets their own rice,
but side dishes and soup are shared.
Sharing the same flavors creates connection and togetherness.

Wisdom from Daily Life
This structure comes from long days of work
rice for energy,
sides for nutrients, soup for hydration.

A Meal for All Senses
Color, aroma, texture, and temperature come
alive at the same time.
That rhythm is what makes Korean dining unique.

A Small Universe on the Table
Rice at the center, dishes arranged around it.
It reflects balance and order in everyday life.

In the end, rice, sides, and soup eaten together express harmony, community, practicality, and the deeper philosophy behind Korean living.

With all that in mind… how about a Korean set meal today?

Dakgalbi is a Korean spicy stir-fried chicken dish.It’s made with chicken marinated in gochujang       (Korean red chili...
05/11/2025

Dakgalbi is a Korean spicy stir-fried chicken dish.
It’s made with chicken marinated in gochujang (Korean red chili paste), then stir-fried with cabbage, sweet potato, rice cakes, and other veggies on a hot iron pan.

The dish started in Chuncheon, a city known as the “home of Dakgalbi.”
It’s spicy, slightly sweet, and full of bold flavors.

People cook and share it right at the table it’s a fun and social meal.
When the chicken is almost gone, rice is mixed into the leftover sauce to make Dakgalbi fried rice, everyone’s favorite part.

Dakgalbi is all about warmth, sharing, and the true taste of Korea. Spice up this cold day with someone special 💕

Adres

Kraszewskiego 14
Poznan
60-518

Godziny Otwarcia

Wtorek 12:00 - 20:00
Środa 12:00 - 20:00
Czwartek 12:00 - 20:00
Piątek 12:00 - 20:00
Sobota 12:00 - 20:00
Niedziela 12:00 - 20:00

Telefon

+48792350380

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Min's Table umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij