14/10/2022
Kochani moi…
Nie sposób opisać słowami jak bardzo jestem Wam wdzięczna za dzisiejszy dzień.
Bałam się go.
Byłam pewna, że będzie przykry i dołujący.
A było wprost przeciwnie.
Płacz był. Owszem. I to od wczoraj. Ale były to łzy wzruszenia.
Nie spodziewałam się, takiego pożegnania. Tylu miłych słów, wspomnień, przytulasów, buziaków i prezentów. Choć to ostatnie zupełnie zbędne.
Dzięki Wam wiem, że minionych pięciu lat nie zmarnowałam. To były dobre lata. Trudne, ale dobre. Zmieniły mnie. Zdobyłam nowe, cenne doświadczenia. Poznałam wielu fantastycznych ludzi i wielu z nich/Was zostanie w moim sercu na zawsze.
Jeszcze wczoraj trwałam w przekonaniu, że poniosłam porażkę. Dzisiaj udowodniliście mi, że wcale nie. Tak się nie żegna porażki.
Nie na wszystko w życiu mamy wpływ. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach. Czasami trzeba przewartościować swoje życie i wybrać to co w dłuższej perspektywie będzie korzystniejsze dla nas i naszych bliskich. I jak śpiewa klasyk „trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść niepokonanym”.
Pytacie mnie co bede robiła teraz.
W pierwszej kolejności się wyśpię 😂
Dosyć wstawania o 4-tej rano!
Będę żyła jak człowiek!
Będę wreszcie mamą, która zawozi i odbiera dzieci ze szkół i przedszkola. Nikt się tak nie cieszy z obecnej sytuacji jak one.
Gotować nie przestane bo to moja pasja.
Jeśli będziecie potrzebowali cateringu, zorganizowania przyjęcia czy najdzie Was ochota na pasztet to dzwońcie.
Ogarniemy 🙂
Jedno jest pewne, na miejscu nie usiedzę 😅
Co roku w urodzinowych postach wymieniałam konkretne osoby, którym chciałam za coś podziękować.
Dziś tego nie zrobię. Nie sposób wymienić wszystkich a wstyd byłoby kogoś pominąć. Dziękuje Wam wszystkim.
Gotowanie dla Was to był zaszczyt ❤️
PS.
Wasze zdrowie albo jak mawiali Wikingowie SKÅL! i (dziś już mogę sobie na to pozwolić) J***Ć P*S!
N.💔❤️