17/07/2015
4,5 kg czerwonej kapusty, 2 kg jabłek, 0,7 kg cebuli, kilogram majonezu z jaj kurzych (bez jaj w proszku), i po 0,3 kg miodu, suszonych śliwek, octu cydrowego i oliwy z oliwek z pierwszego tłoczenia - a to wszystko składa się na surówkę, którą dodajemy w ten weekend do BBQ Sticky Ribs w ten weekend. Sam wszystko ciachałem!
Rano zahaczam jeszcze o piekarnię, gdzie odbieram świeże kajzerki i o 9.00 zaczynam tzw. wydawkę. Żeberek zabieram ze sobą 20 kg. Trochę więcej niż ostatnio, bo w poprzednią niedzielę o 15.00 mogłem raczyc już tylko miłą pogadanką.
A gdzie te mięsne specjały. W sobotę pod Areną, w parku, na Targu Śniadaniowym. A w niedzielę przy al. Wielkopolskiej, w parku im. Wodziczki, też w ramach targu śniadaniowego.
A teraz autoreklama.
Podchodzi facet po 50. Dziwny trochę, bo mu gatki wystają ze spodni. Zagaduje, ale w tle gra jakiś zespół, więc ni huhu nie słyszę. Wytężam słuch i po amerykański słyszę, że mówi. W ręce ma pyzę wypchaną czymś.
- Niedobre. Za suche i mdłe. Żeberka! W końcu ktoś o mnie pomyślał!
Wziął mniejszą porcję, bo się napchał tą pyzą. Gadka szmatka i się okazało, że z San Francisco łebek pochodzi, że w Anglii teraz mieszka, a do Poznania przyjechał walczyc z żoną-Polką, co mu problemy z widywaniem się z dziecmi robi.
Pogadał, pojadł, popił i pochwalił, że ostatnio tak dobre ribs to w Stanach jadł, a było to hohoho lat tyle temu.
I jeszcze jedna autoreklama.
Dochodzi 23, a towarzystwo już z lekka wcięte. Podchodzi głodny i bierze dużą porcję. Już po koncercie, więc siada na scenie, a głośnik bierze za stolik. Pałaszuje aż mu się uszy trzęsą.
Wraca.
- Stary, to były najlepsze żeberka jakie w życiu jadłem! Jak ty je robisz?
Nie powiedziałem, bo to w końcu sekret jest.
Zrozumiał. popatrzył jeszcze na do widzenia na żeberka na ruszcie i odszedł.
I wrócił jeszcze raz!
- Stary, to nie tylko były najlepsze żeberka jakie jadłem, ale najlepsza rzecz jaką w ustach miałem!
Może liczył, że komplementy przekonają mnie do ujawnienia tajemnej receptury. W taj materii odszedł nieuraczony.