23/10/2020
ABORCJA,
ZABIEG WYŁYŻECZKOWANIA PO OBUMARCIU SAMOISTNYM PŁODU...
zostały właśnie jako opcja, odebrane na dobre kobietom w naszym kraju.
________________________________________
Myślę, że wiele osób nie zdaje sobie sprawy o co jest ten głos KOBIET dzisiaj.
Pozwolę się podzielić moim doświadczeniem terapeutycznym.
Jestem terapeutą z 20-letnim doświadczeniem.
Współpracowałam 5 lat z prywatną kliniką ginekologiczną we Wrocławiu.
Tysiące pacjentek...w klinice.
Dziesiątki tysięcy poza kliniką.
Setki klinicznych diagnoz.
I nigdy...
NIGDY do dwóch lat temu nie miałam takich przypadków jak teraz.
Młode dziewczyny.
Pierwsza ciąża.
Martwy płód, albo zroślak dwóch płodów, bliźniąt.
Wady genetyczne wiadome od początku, że nie do uratowania.
Obumarłe na różnych stadiach rozwoju płody.
Czasem to drugi tydzień, a czasem 4ty miesiąc.
DIAGNOZA=WYROK i to u kilku lekarzy.
I dziewczyny zmuszone do urodzenia tych martwych dzieci, które są im pokazywane tuż po porodzie, bo podobno mniejszą traumę przeżyją jak pożegnają się z tym płodem.
Efekt wręcz przeciwny.
Zagrożone SEPSĄ z powodu noszenia martwego organizmu w sobie przez kilka miesięcy.
KONSEKWENCJE takiego i to pierwszego dla nich porodu...
Załamanie nerwowe, przerwanie studiów, wiele miesięcy depresji, nerwice lękowe na kilka lat, strata pracy, pół roku w łóżku z zasłoniętymi zasłonami.
Żadna z nich nie chce mieć więcej dzieci.
PTSD nie stwierdzone przez żadnego z psychologów szpitalnych do których je wysłano na jedną !!! dwie wizyty po tym dramacie.
Jedna z moich klientek ledwo przeżyła z zakażeniem ogólnoustrojowym.
Inna mdlała dwa razy w czasie porodu martwego dziecka, cucono ją, aby dalej parła i znowu traciła przytomność.
Reszty nie pamięta, aż do wypisu ze szpitala, dwa dni później.
Trafiła, do mnie po straceniu dobrej pracy, stabilności emocjonalnej, zamknięciu siebie w jednym pokoju, w sypialni nowego mieszkania, kupionego po ślubie z mężem, na 4 miesiące.
Miesiąc po ślubie zaszła w ciążę.
Trzy miesiące po ceremonii skończyło się jej normalne życie.
To już nie jest kwestia ideogii, tylko zdrowia kobiet.
I fizjologicznego i psychicznego.
Tu nie o aborcję dla kaprysu chodzi.
Tylko o kwestie medycznego bezpieczeństwa.
I konsekwencji na wszystkich poziomach życia kobiet właśnie.
Sama, kiedyś przeszlam poronienie.
To był początek mojej pierwszej ciąży.
Lekarz ginekolog po zrobieniu mi USG sam wysłał mnie na zabieg czyszczenia.
I tak leczyłam tą traumę ponad rok.
Ile bym się podnosiła, gdyby kazano mi czekać na samoistne porobienie...?
I tak.
Patrzę w mojej pracy szerzej.
Widzę też ocean zasobów po przejściu dramatu na taką skalę.
Ale ja miałam narzędzia.
Znalam adresy, terapeutów.
Morze kobiet nie wie jak dojść do łazienki po takiej traumie, a szukanie pomocy terapeuty jest ostatnim na co mogą zebrać siły.
Kolejny aspekt to zmuszenie kobiet do urodzenia zdeformowanego dziecka z pozycji nakazów państwa i zostawienie ich potem z tym samych w kraju gdzie pieniądze płyną zamiast do niepełnosprawnych dzieci, na, kolejne biznesy głów kościoła.
Zostawienie mamy często dosłownie samej, bo od takiej matki często odchodzi ojciec dziecka, który nie jest w stanie udźwignąć sytuacji i stanąć do niej.
Miałam w, gabinecie i takie matki.
I takich ojców.
Miałam całe rodziny.
Widzę przyczyny podświadome.
Widzę zasoby.
Widzę ruchy społeczne.
Widzę co się, teraz, czyści.
Do czego teraz stajemy jako kobiety , jako naród.
Widzę też ból i konsekwencje stania w miejscu i zamykania swojego zdania ciszą przemilczeń przez lata.
Braku reakcji.
Braku świadomości konsekwencji wyborów.
Mamy Moc.
MOC prawdy.
MOC wspólnoty.
Użyjmy jej dzisiaj mądrze.
Ze spokojnym silnym, wspólnym postawieniem granic sercem.
Iza Kopp
KOBIETA.
Matka piątki dzieci żywych i jednego poronionego.
Dyplomowany Terapeuta Ustawień Systemowych
Life & Business Coach Systemowy
www.izakopp.pl