16/03/2026
Nasze wydawki odbywają się na patelni przy stacji metra Centrum. Jest to ścisłe centrum Warszawy. Spory węzeł komunikacyjny, krzyżówka metra, tramwajów, no i blisko dworzec Centralny. Ciągły, płynący tłum, masa ludzi i nieustanna akcja. Na patelni non stop coś się dzieje, wczoraj ze swoim namiotem stali przeciwnicy Tuska, obok jakiś oszołom z mikrofonem wydziera się i nawraca przechodniów. Pomiędzy nimi pan sprzedający maskotki, pani z kwiatami, ktoś z kolorowymi balonami. Wczoraj zbliżając się do murka przy metrze, na którym wystawiamy nasze termosy zauważyliśmy dwójkę policjantów rozmawiających z jednym gościem naszej wydawki. Zazwyczaj nie zwracamy uwagi na policję w tych okolicach. W metrze jest komisariat, policja sobie łazi, czasem nawet słyszeliśmy jak podpowiadają osobom w kryzysie gdzie jest jakiś spoko pustostan na nocleg. Nie wchodzimy sobie w drogę. Ale wczoraj usłyszeliśmy, że policja rozmawiając z osobami, które przyszły zjeść opowiada, że nasze wydawki są szkodliwe. Że centrum miasta to nie miejsce na takie akcje, że gromadzenie się ludzi na posiłek to demoralizacja i sytuacja niebezpieczna. Niby nic się potem nie wydarzyło, ale słowa padły. Ciekawe, że za demoralizację nie uznaje się innych inicjatyw na patelni: happeningów pro-life z nagranym płaczem noworodka, fanatycznego kaznodzieja, czy stoiska prawicowych mediów. Tam policja nie podchodzi. Zostawiamy to bez komentarza, tym bardziej że przypadkowo wczorajsza data to 15 marca, czyli międzynarodowy dzień przeciwko przemocy policyjnej. Nie zawsze przemoc to zabójstwo, czy pobicie, chociaż polska policja ma się czym „pochwalić” w tym temacie. Czasem to "tylko" zastraszanie, obserwowanie, komentarze, nadużywanie pozycji. W tym miejscu solidaryzujemy się równiez z ekipą z Jedzenie zamiast Bomb/Food not Bombs Kielce
POLICJA NIE BĘDZIE NAM PRZESZKADZAĆ!
"Je*any pies z pistoletem w ręku, chce bym się bał - JA NIE CZUJĘ LĘKU."