29/05/2019
Taka jest właśnie ta nowa arystokracja.
"Wszyscy rzygali, tylko Kinga wymiotowała".
Proszę Państwa, wylewa się wiadro pomyj na polską medalistkę Zofia Klepacka , która po prostu... otwarcie wyraziła swoją opinię - jak na państwo z wolnością słowa w konstytucji przystało. No i tu pojawił się problem, bo jak to tak, "mówić swoje, a nie nasze"?!
Bo wiecie, licencję na mówienie wszystkiego ma tylko elyta.
Taka Kinga Rusin, znana z tego, że jest znana, kreowana na jakiś autorytet (jaka stacja, takie autorytety), postanowiła wydrzeć japę na całą ulicę hasłem "wstyd" w kierunku dziewczyny, która zdobywa medale dla Polski. Normalnie powiedziałbyś... "co to za kretynka drze japę?". Widocznie Klepacka też tak pomyślała, ale też podeszła, żeby zobaczyć bliżej sprawcę zamieszania - najwyraźniej ku zdziwieniu samej darłojapy. I tu kozaczenie się skończyło. Wybitna prezenterka stacji TVN nagle nabrała szacunku do polskich sportowców.
Pani Kingo, ja do Pani nic nie mam. Nawet szacunku. Zwłaszcza po tym, co napisała na swoim profilu społecznościowym "Szerzenie poglądów takich jak Klepackiej prowadzi do samobójstw dzieci".
Spotkały się dwie "reprezentantki". Klepacka reprezentuje Polskę i zdobywa dla niej medale, a Rusin reprezentuje biedę umysłową i zdobywa folołersów na dziczki i drzewka na Instagramie.
Borys Szyc akurat, właśnie, albo już nie pił, więc napisał: "Jesteś żałosna dziewczynko. Oddaj te medale i nie noś orła bo przynosisz wstyd".
"Kinga, dziękuję. Podpisuję się pod każdym słowem, jakie z taktem i opanowaniem wypowiedziałaś pod adresem tej pani" - napisał Tomasz Ciachorowski.
"Nie każdego stać na taką postawę. Gratuluję Ci, Kingo, opanowania" - wsparła koleżankę Magda Mołek.
"Brawo, Kinga! Nie ma przyzwolenia na takie ataki! Byłaś spokojna i kulturalna. Podziwiam!" - napisała Beata Tadla.
Czyli wolność słowa jest wtedy, kiedy oni mówią, a nie jak Ty chcesz coś powiedzieć. A spokój i kultura to wtedy kiedy Kinga drze japę, a nie drą japę na Kingę. Zapamiętajcie, bo wiecznie żył nie będę.