12/12/2013
Nie chcę się przechwalać, ale zapewne wiecie, że mojej rodzinie było wiele zasłużonych osób. Wujek Pieróg Indeed, który w pojedynkę rozbił argentyńską armię mając przy sobie tylko klamkę, czy pradziadek Pieróg Indeed - poczwórny zdobywca nagrody Nobla to pierogi, które ukształtowały znany nam świat.
Spośród nich moim największym wzorem jest prapradziadek Pieróg Indeed. W 1887 roku zaciągnął się na statek i już po godzinie został admirałem. Dobra passa nie trwała jednak długo i już dwie godziny po rozpoczęciu morskiej przygody rozmyślał o swojej przeszłości siedząc na skałach nieprzyjaznej wyspy, na której porzuciła go dotychczas wierna załoga. Na wygnaniu nie próżnował. Nawiązał kontakt z tubylcami, których próbował nauczyć czytać. Okazało się, że już umieli. W podzięce zmęczeni jego obecnością tubylcy, wywieźli prapradziadka na wyspę położoną trzy mile dalej. Stamtąd do upragnionej Europy było już blisko. Niestety wiatry nie sprzyjały Pierogowi. Jego tułaczka po świecie trwała ponad 20 lat, ale o tym opowiem później.
Uważam, że powinno się więcej mówić o takich osobach jak mój prapradziadek.