20/01/2023
W związku z wiadomościami z pytaniami czy rzeczywiście naprawde wracamy, odpowiadam otóż nie.
Osoby, które piszą, że wcześniej przyjeżdżały z chlebusikiem a teraz mają nowy projekt to osoby które bezpośrednio doprowadziły do upadku firmy wyrprowadzając ogromne ilości pieniędzy.
Pod postami wypadałoby w ich przypadku napisać z jakiej są piekarni, bo skakanie po nazwie Chlebusik jest już szczytem bezwzględności. Ze zdjęć jasno wynika że to mińska 38. Czego tu się wstydzić panowie?
Czekałem na ten dzień aż potwierdzi się kto i z kim, ale że będą jeszcze się reklamować marką chlebusik przeroslo moje oczekiwania.
Opowiem Państwu w skrócie pewną historię :
W 2020r. Po wybuchu pandemii w ramach ratowania biznesu, miejsc pracy i siebie i rodziny wpadłem na pomysł postawienia wszystkiego na bread trucka Chlebusik. Tak wymyśliłem również nazwę :) .
Na kierowców między innymi przyjmowalem osoby które zostały zwalniane z pracy w gastro w tym ogłaszającego się teraz Patryka S., ale też osoby z innych branż. Między innymi Tomka S. Dzięki państwa zainteresowaniu chlebusik osiągnął ogromny sukces! Także finansowy. Trzy miesiące przed wybuchem pandemii urodził mi się syn. Zobaczyłem w tym trudnym czasie światełko w tunelu. Wzialem kredyt na kolejne busy. Najlepszych kierowcow zrobilem kierownikami tras rejonów, nie musieli już jeździć byli odpowiedzialni za zatrudnianie pracowników na kierowców jak podwykonawcy, a ze mną na podstawie prowizji ze sprzedaży rozliczali się na podstawie faktur.
Sprzedaż rosła, wydawało się że wszystko idzie w dobrym kierunku. Każdy bardzo dobrze zarabiał. Czułem że rozwiniemy razem świetny projekt na lata. Wszyscy wydawali się szczęśliwi. Podczas pewnego rozliczenia, powiedziałem Tomkowi S. żeby przestał podjeżdzać innym kierowcom na trasy bo go zwolnie. Odpowiedział, że jak go zwolnie to mi porwie dziecko. Zdziwiony zapytałem czy na pewno powiedział to co powiedział. "no co Ty Piotrek żartowałem". Wiedziałem już wtedy, że z taką osobą długo nie popracuje i lampka się zapaliła. Sytuacja się uspokoiła, i szliśmy razem. Na przełomie 2020 i 2021 nagle z nikąd pojawiła się konkurencja Stacja Chleb. Okej w sumie normalne. Swietny pomysł ktoś chce skopiować, ale na całą Polske akurat w mieście gdzie jeździ chlebusik 6-cioma busami? Podjechalem zobaczyć kto to okazało się, że to nastolatkowie, którzy zaczeli jeździć po tych samych punktach co my. Dziwne i odważne zarazem, ale okej. Z czasem coraz dziwniejsze stawało się to, że stacja jeździ po trasach Tomka S. A bardzo mało po trasach Patryka S. Wcześniej podzieliliśmy trasy na strefy miedzy kierowców aby nikt nie podbierał sobie klientów i pracował na swoje. Trudno bylo uwierzyć w taki przypadek, ale cóż ... co zrobisz jak nic nie zrobisz. Nagle zaczeły się wyjątkowo częste awarie busów, apogeum nastąpilo w czerwcu 2021, naprawy busów trwały tygodnie. Coś było bardzo nie tak. Odpowiedzialny za flote wieloletni współpracownik tłumaczył, że takie poprostu sa kolejki i nic nie poradzi. Naprawy trwaly po 3 tygodnie i dluzej. Oczywiscie to nie byly nowe auta ale w takiej ilości? ... w lipcu zwolnilem Tomka S. Po tym jak ilość zwrotów do produktów zamówionych była ogromna. Co powodowało ewidentne i duże straty dla firmy. To wtedy firma prawdopodobnie juz miala upasc, ale nie dawałem za wygraną. Kierowanie floty zleciłem Patrykowi S. W miedzy czasie zajmowałem się Motylą Nogą którą trzeba było uruchomić na ostatnie miesiące. Bo decyzja o zamknięciu po wakacjach już zapadła, ponieważ nie mogliśmy się dogadać z wynajmującym z Warszawy, bądź co bądź przed 2020 zawsze świetnie nam się współpracowało. Wiadomo było że nie będzie mnie na piekarni i nie będe w stanie kontrolować chlebusika, ale miałem przecież zaufane osoby na firmie, którym kiedyś pomogłem w ciężkich chwilach. I tak na firmie po zamknięciu restauracji i wywiezieniu sprzętów pojawiłem się na w połowie listopada. Jak zobaczyłem koszty w porównaniu do przychodów poprostu się załamałem. Przez pierwsze dni jeszcze nie wierzyłem, że to moi koledzy, przyjaciele, myślałem że może ktoś kradł na surowcu ale byłem tylko przez chwile aż tak naiwny. Towar został sprzedany a przychody poprostu do mnie nie trafiały. Nie będę w szczegółach państwu opisywał mechanizmu, ale zapewniam Was że jeżeli kiedykolwiek płacili państwo blikiem telefon do telefonu lub na bialym terminalu lub na terminalu z dużym ekranem to te pieniądze nigdy do mnie ( chlebusika ) nie trafiły. Ilości gotówki która nie trafiła i tak nie da się udowodnić.
Trzeba się było jeszcze upewnić. Po 11 listopada święcie rogala, obroty padły, zaczeły się znowu awarie busów i kas fiskalnych. Tu firma miała już zakończyć istnienie, zaczeły się ogromne problemy finansowe. Nie poddałem sie, trzeba było sprawdzić co się jeszcze wydarzy. W styczniu zaczeły się problemy z realizacją państwa zamówień. I tak pożegnałem Patryka S. I w lutym wypowiedziałem umowę Mciejowi S. Niestety został na 3 miesięcznym wypowiedzeniu. Temu ostatniemu ufałem najbardziej, niestety nie wiedząc że juz wcześniej zaczął rozmowy z konkurencyjną sąsiednią piekarnią itd. Stawiałem firmę powoli, powoli na nogi, do czerwca 2022 kiedy to napisała do Nas Pani że na busie notorycznie kasują na telefon lub terminal przypominający telefon. Sprawę trzeba było zglosić do KAS. W maju padły nam wszystkie kasy. Po serwisie w lipcu znowu wszystkie padly. Z ekspertyzy serwisantów wyszło, że zostały uszkodzone płyty główne po podłączeniu do kas do zasilania o za wysokim napięciu.... pozniej zaczeły się nasilać zastraszania i trzeba było zatrudnić detektywów, niestety trzeba było zakończyć działalność w pierwszych dniach sierpnia 2022. Jak to działa ? Otóż siła sugestii grupy połączona ze stresem działa destrukcyjnie. Zobojatniając lub odwrotnie prowadzą do ogromnego stresu. Nigdy nie byłem jakoś strachliwy i nie powiązałem historii którą Patryk S. Opowiadał mi w pazdzierniku kiedy dochodziło do największych przekrętów. Mianowicie, że jeden pracownik wrócił do nas do pracy, bo w tamtej firmie na budowie właściciel zbanktutował i się powiesił.
Innymi "wspierającymi" słowami były: i jak to udowodnisz? I co zrobisz jak nic nie zrobisz? Przy wyplacie teksty: dawaj kase! gdzie moja kasa?!
Nie jest łatwo to wytrzymać, ale jak już wspomniałem urodził mi się syn i poinformowałem bliskich, że choćby nie wiem co to nie zrobie sobie krzywdy.
Teraz trzeba było poczekać. Każdy kto mnie zna, wie, że się nie poddaje bo jestem bardzo uparty. Ciężko było uwierzyć że kumple mogą Ci coś takiego zrobić, trzeba było odpowiednio poczekać aż wszyscy z wewnątrz firmy się ujawnią i oto i oni w komplecie. Wybitne było jeszcze kazanie mi dziękować że mi załatwili kupca na busa za pół wartości... nigdy bym im go nie sprzedał gdybym nie wiedział do kogo on w rezultacie trafi.
Przez chwile miałem nadzieje, że nie wiedzieli w czym brali udział, ale sami oceńcie.
Teraz moge już zająć się czymś innym, swoje we Wrocławiu moim rodzinnym mieście zrobiłem.
Jak na studiach byłem redaktorem małej gazetki wydziałowej ( stąd zdjęcie u góry ) podziwiałem ludzi jak protestowali, żeby wspierać swoich rodaków w walce z reżimem. Nie sądziłem, że będę musiał prowadzić walkę z bliskimi. "Rekinami biznesu" i innymi, cóż taki piękny Wrocław.
Wam Państwo pozostawiam do oceny moje zdanie i to gdzie zrobią zakupy nastepnym razem.
Tym którzy mnie znają, wiedzą, że się nie poddałem mimo iż chciałem aby wyglądało inaczej. Nie poddałem się po przetargach na Motyla Noge, w pandemii zmieniając profil biznesu trzeci raz. Troche Hard Rockowa historia..., mi pozostaje modlić się do Bozi aby w rezultacie kiedyś było sprawiedliwie.
Do usłyszenia Piotr Jurgielewicz JMC